Justyna Kozioł o budowaniu własnego wizerunku

Konsultacje na temat budowania własnego wizerunku i motywacji do realizacji własnych pomysłów, poprowadziła Justyna Kozioł – ekspertka w dziedzinie media i public relations. W wywiadzie opowiada o tym, jak kontaktować się z mediami czy o roli social mediów w promowaniu własnej sztuki.

Jakie widzi Pani punkty styczne między kulturą a biznesem?

Paradoksalnie jest tych punktów stycznych więcej, niż pozornie mogłoby się wydawać. Moim zdaniem, chociaż może to trochę obrazoburczo zabrzmieć, ale tak naprawdę sztuka też jest produktem. Jest tak samo produktem, który trzeba pokazać, wypromować, trzeba go zakomunikować, znaleźć dla niego odbiorców. Muszę zaznaczyć, że może moje spojrzenie też nie jest do końca typowe, dlatego że ja nie pracuję z dużymi korporacjami. Bardzo często pracuję z małymi kobiecymi biznesami, które też bardzo często powstają dlatego, że ktoś ma potrzebę tworzyć. Gdzieś tam się biorą z serca, z brzucha tak jak ja to mówię, a nie tylko z potrzeby zarabiania pieniędzy. Tak więc używamy tutaj takich samych narzędzi do promocji, do komunikacji. Ale też w drugą stronę – moim zdaniem i zwłaszcza po tych wczorajszych konsultacjach, które miałam okazję tutaj już przeprowadzić – widzę, jak wielką inspiracją sztuka, świat artystów może być dla biznesu, dla pewnej kreatywności, swobody, odwagi. Także widzę tutaj takie wzajemne przenikanie, które może działać w dwie strony.

Jakie trudności napotykają artyści w kontakcie z mediami?

To takie pytanie, które trochę zakłada, że artyści mają trudności w docieraniu i w kontaktach z mediami (śmiech). Myślę, że tak nie musi być. Wydaje mi się, że to, co tworzą artyści, może być dla tych mediów bardzo interesujące. Szczególnie, jeżeli to są jakieś działania w przestrzeni miejskiej, które dotyczą lokalnej społeczności. To są takie rzeczy, które dziennikarze chętnie podejmują. Jeżeli mówimy o jakichś trudnościach, to pewnie są to trudności jak w przypadku każdego innego biznesu czy każdej innej osoby, która chciałaby się dostać do mediów, czyli po prostu brak znajomości specyfiki mediów, brak wcześniejszego researchu, tego do kogo się zgłosić, jaki dziennikarz zajmuje się jakim tematem. Takim bardzo typowym błędem jest rozsyłanie jednej informacji do wszystkich bez sprawdzenia, czy ta osoba, do której piszemy naprawdę jest zainteresowana, czy rzeczywiście zajmuje się tym tematem. Natomiast myślę, że obszar sztuki jest wdzięcznym tematem dla mediów. Może jako inspirację podam tutaj przykład Cecylii Malik z Krakowa, która jest nie tylko artystką – jest aktywistką, która za każdym razem, kiedy robi jakąś akcję w mieście, pociąga za sobą grono mieszkańców i media. Kiedyś zapytałam, jak ona to robi – czy to są jej znajomości, czy to jest charyzma. Skąd bierze się tak duże zainteresowanie mediów jej działaniami. I odpowiedziała, że myśli o swoich działaniach jak o obrazie. Projektując swoje działania w przestrzeni miejskiej, dobiera takie środki, które będą dobrze wyglądały na zdjęciach, o których będzie się dobrze pisało i myślę, że to może być bardzo inspirująca wskazówka dla tych artystów, którzy chcieliby zainteresować sobą media.

Jaką rolę odgrywają w promowaniu media społecznościowe? Czy warto próbować się pokazywać, skoro konkurencja jest dziś tak duża?

Myślę, że właśnie dlatego, że konkurencja tak duża, to w tych mediach społecznościowych trzeba się pokazywać. Bardzo fajne w mediach społecznościowych jest to, że są bardzo łatwo dostępne, że są tam nie tylko twórcy, ale i odbiorcy – potencjalni odbiorcy, potencjalni klienci – zainteresowani sztuką. Wczoraj była na konsultacjach świetna artystka Magdalena Król, która na przykład swoją sztukę, swoje dzieła promuje tylko i wyłącznie przez serwis Instagram. Robi to bardzo konsekwentnie, bardzo spójnie i regularnie. Właściwie jest to jej główne narzędzie promocji i świetnie sobie z tym radzi. Media społecznościowe mają też tę zaletę, że stety, niestety, zbierają o nas bardzo dużo danych i dzięki temu, że Facebook wie o nas, jakie są nasze typowe zachowania, jaki jest nawet nasz status materialny, jakie marki wybieramy, w jaki sposób spędzamy wolny czas, jak wygląda nasza rodzina – to dzięki temu też możemy, mówiąc brzydko, targetować do tych klientów, do których rzeczywiście chcemy dotrzeć. Więc zdecydowanie polecam zapoznanie się ze wszystkimi możliwościami, jakie dają serwisy społecznościowe.

Czy są jakieś typowe błędy popełniane przy promocji swojej sztuki?

Myślę, że typowym błędem jest nie promowanie się w ogóle (śmiech) i takie trochę oczekiwanie, czekanie na to, aż zostanę odkryty, aż mnie ktoś zauważy. Chyba najbardziej to, czyli niekorzystanie z tych możliwości, jakie dają narzędzia promocyjne, niewykorzystywanie ich w pełni.

Specjalizuje się Pani w doradztwie kobietom. Czy jest jakaś różnica w podejściu do kreowania własnej marki pomiędzy kobietami a mężczyznami?

Tak naprawdę nie ma większej różnicy (śmiech). Bo mamy nadal takie same narzędzia, dysponujemy takimi samymi narzędziami promocji, tak samo trzeba sobie zdefiniować, czym jest mój produkt, czym jest moja oferta, do kogo chcę ją kierować, dopasować komunikat do swojej grupy odbiorców, czyli zbadać też ją wcześniej – zbadać potrzeby, język, jakim moi klienci się posługują. Odbywa się to dokładnie tak samo, jak w przypadku biznesów prowadzonych i przez kobiety i przez mężczyzn, i przez artystów i przez artystki. Także tutaj nie ma większej różnicy. Ja pracuję z kobietami, dlatego że lubię pewien taki rodzaj kobiecej energii, która się wtedy wytwarza. Bardzo temu sprzyja pewien trend, albo kierunek, nawet bym powiedziała taka duża zmiana, którą teraz daje się zaobserwować, czyli women empowerment [w skrócie – zachęcanie kobiet do korzystania z własnych praw – przyp.] – wzmacnianie kobiet, ich wzrastanie i taki trochę girl power, czyli wiara w to, że dziewczyny dają radę. To jest właściwie to, co mnie przyciąga do kobiecych biznesów.

Proszę podzielić się jedną radą dla artystów z obszaru, którym się Pani zajmuje.

To chyba to, co już powiedziałam, czyli nie czekać – nie czekać na to, aż mnie ktoś odkryje, aż mnie ktoś znajdzie, tylko samemu jak najwcześniej wychodzić i inicjować i przyjąć taką proaktywną postawę. I jeszcze jedno, nie czekać, aż będę mieć jakieś idealne, skończone dzieło, które będzie doskonałe, bo ono nigdy nie będzie doskonałe. Nasza praca zawsze będzie ewoluować. Zawsze jak spojrzymy wstecz na coś, co robiliśmy 3, 5 lat temu okaże się, że można było coś zrobić lepiej. Informować o tym, co robimy, o naszych projektach już, kiedy zaczynamy, albo nawet już kiedy planujemy, zanim finalnie coś się wydarzy. I tutaj bardzo fajną inspiracją są startupy. Zresztą jesteśmy teraz w takiej przestrzeni, gdzie te startupy powstają i rozwijają się [Olivia Business Center – przyp.]. Startupy, które powstają już w takiej testowej wersji, wersji beta, która jest od razu wypuszczana na rynek, testowana, sprawdzana i na podstawie informacji zwrotnych wprowadzane są jakieś ewentualne poprawki i w ten sposób jest rozwijany. To jest bardzo fajny sposób. Myślę, że też w jakiś sposób do zaimplementowania w obszarze sztuki.

Rozmawiała Natalia Krawczyk

Justyna Kozioł – ekspertka w obszarze media i public relations, która specjalizuje się w doradztwie dla przedsiębiorczych kobiet. Od ponad 10 lat wspiera firmy i organizacje w kontaktach z dziennikarzami. Po pracy na etacie postawiła na stworzenie własnej marki, co udało się jej z sukcesem. Oferuje konsultacje indywidualne, reprezentuje inne biznesy, a także prowadzi warsztaty.

Dodaj komentarz   

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies
Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt według ustawień przeglądarki.
X