Karol Król o crowdfundingu

Pierwsze konsultacje w ramach projektu dotyczyły crowdfundingu. Zostały poprowadzone przez Karola Króla, eksperta w tej dziedzinie, autora książki i licznych publikacji branżowych. Udzielił nam wywiadu, w którym opowiada o tym, jakich błędów nie popełniać przy zbieraniu pieniędzy na realizację swojego pomysłu.

Jakie widzi Pan punkty styczne między kulturą a biznesem?

Kultura i biznes wbrew pozorom mają bardzo wiele wspólnego, dlatego że ich elementami, które świadczą o sukcesie jest inspiracja, kreatywność, bardzo często współpraca, ale także odniesienie do tradycji, oparcie się na dziedzictwie, w mojej opinii zarówno artystycznym, jak i właśnie w doświadczeniach z prowadzeniem biznesu, wprowadzaniem nowych idei i przechodzenia tej ścieżki od pomysłu do ostatecznej realizacji. Oczywiście czasem formą tego będzie obraz, ale czasem może być też społeczność, grupa, która tworzy organizację i tutaj widziałbym wiele takich wspólnych fundamentów.

Natomiast zacząłem od tego, że wbrew pozorom, bo wydaje się, że artyści i przedsiębiorcy to zupełnie inne grupy, więc mimo tego wspólnego fundamentu bardzo cieszę się, gdy mogę obserwować efekty ich współpracy, tzn. przyjmują one formę mecenatu, upiększania przestrzeni inspiracyjnych, kreatywnych dziełami sztuki i mam wrażenie, że coraz bardziej ta współpraca jest widoczna, przyjmuje coraz ciekawsze formy. Takim przykładem są nawet interaktywne muzea, które coraz częściej z kolei jako elementy czy przedstawiciele szeroko rozumianego świata kultury czerpią z biznesu i doświadczeń biznesowych, jeśli chodzi o promocję, sprzedaż, przygotowywanie wystaw. Także tych punktów styku jest sporo i w mojej opinii obie te dziedziny życia społecznego są bardzo blisko i czerpią z podobnych wzorców. Bardzo lubię oglądać przykłady, kiedy one się przenikają.

Jakie są najczęstsze błędy przy crowdfundingu popełniane przez autorów projektu?

Twórcy projektów finansowania społecznościowego bardzo często tak bardzo wierzą w swój pomysł, że zapominają o tym, że podzielenie się z nim ze społecznością, internautami nie jest wystarczające do pozyskania pieniędzy. Żeby zachęcić kogokolwiek do wsparcia finansowego trzeba stworzyć całą tzw. kampanię finansowania społecznościowego – kampanię crowdfoundingową, czyli cały szereg działań komunikacyjnych, PR-owych. Trzeba być bardzo aktywnym, wchodzić w interakcje z tymi ludźmi, dlatego że bardzo często nie są to osoby nam znajome. Musimy wzbudzić zaufanie, musimy być aktywni i zaangażowani, pokazać, że walczymy o ten projekt i wtedy bronić tej idei sami i możliwie mocno ją propagować, stosując do tego media społecznościowe, media, zachęcając innych do wsparcia. Zapominanie o tym i przekonanie, że wystarczy projekt pokazać na portalu i ludzie rzucą się z pieniędzmi jest błędne i to jest najczęstsza przyczyna nieuzbierania wymaganego budżetu.

Czy nieuzbieranie danej kwoty sugeruje zmianę działania czy raczej rezygnację z projektu?

To bardzo dobre pytanie. Ja uważam, że porażka w pozyskiwaniu finansowania w ramach takiej kampanii crowdfundingowej może być bardzo dobrą informacją, dlatego że crowdfunding jest przede wszystkim źródłem finansowania projektów przed ich ostatecznym powstaniem, finalną wersją. Dlatego brak uzyskania tych środków może, i w wielu przypadkach jest, dowodem na to, że źle dobraliśmy komunikację, być może jest to za drogie, być może niedostatecznie dobrze to opisaliśmy, albo po prostu nie ma rynku zbytu, nie ma popytu czy, stosując język bardziej związany z kulturą, nie interesuje to odbiorcy. To jest bardzo ważna cecha crowdfundingu, dlatego że jest to taki papierek lakmusowy zainteresowania i przyjętych przez nas założeń. Dlatego zdarzają się przypadki, że ktoś ponownie startuje z nową, odświeżoną, poprawioną wersją kampanii, nierzadko wtedy odnosząc sukces.

Dlaczego warto zdecydować się na crowdfunding? Co go odróżnia od na przykład zwykłego dofinansowania?

Najważniejszą cechą finansowania społecznościowego jest to, że opiera się nie tylko na potrzebie posiadania pieniędzy. Dobrze przygotowana kampania finansowania społecznościowego pozwala oczywiście te środki pozyskać, ale jej celem jest również wypromowanie idei, wypromowanie twórcy, zgromadzenie zaangażowanej społeczności i szereg korzyści pozafinansowych, które czasem mogą mieć większy wpływ na projekt, niż same te pojedyncze środki. Dlatego stosuje się często taką narrację: nawet, jak nie chcesz wesprzeć, udostępnij informację swoim znajomym. Może się wtedy okazać, że to będzie bardziej cenne, niż wpłata w wysokości pięciu złotych.

Wiele dobrych pomysłów, na które zbiera się pieniądze jest niewidocznych. Czy są jakieś podstawowe sposoby promocji projektu?

Tak. Oczywiście kampania finansowania społecznościowego ma na celu przygotowanie podstawowych grup docelowych, pośród których taką najbliższą są znajomi, rodzina, znajomi znajomych, nasze prywatne sieci społecznościowe. Natomiast przygotowuje się dodatkowe strategie komunikacji z mediami, działań PR-owych, wejścia w interakcję z użytkownikami różnych forów, grup internetowych itd. To jest bardzo istotne, żeby przygotować się na to zawczasu, przygotować np. materiały prasowe, zainteresować dziennikarzy naszym projektem. Natomiast z moich doświadczeń wynika, że dużo łatwiej prowadzić działania komunikacyjne, mówiąc o pomyśle i takim sposobie zbierania środków, że potrzebny jest udział społeczności, żeby to w ogóle miało miejsce, niż porównując to na przykład do sprzedaży już istniejącego dzieła, albo zachęcenia na koncert. Wtedy jest to typowo sprzedażowe działanie. Tutaj jest to zaproszenie do współtworzenia. To jest bardzo fajna cecha dobrze przygotowanych kampanii.

Kto najczęściej podejmuje się crowdfundingu? Czy jest jakaś grupa wiekowa bądź zawodowa, o której słyszy się najczęściej?

Crowdfunding obecny jest przede wszystkim w przestrzeni internetowej, co samo w sobie narzuca to, kto będzie w nim uczestniczył, zwłaszcza jako wspierający. Trudno wskazać jednoznacznie, dlatego że nawet w Polsce mamy przykłady podróżnika Aleksandra Doby, która ma około 80 lat [przyp. ma 70 lat] i zbierał pieniądze na swój rejs transatlantycki. Mamy przykłady dzieci z różnych grup szkolnych czy zawodowych, które wraz ze swoim opiekunem te pieniądze pozyskują. Raczej istotna jest idea i to, czy ona jest zrozumiała i przede wszystkim, czy społeczność wspierających może mieć z niej korzyść. Dlatego inicjatywy prywatne takie jak “wpłaćcie mi pieniądze, bo ja chcę podróżować dookoła świata”, albo “dajcie mi pieniądze, bo muszę spłacić kredyty” nie spotkają się z pozytywnym odzewem. Natomiast cała reszta właściwie nie ma żadnych ograniczeń, jeżeli chodzi o rozróżnienie demograficzne.

Jaka jest przyszłość crodfundingu? Czy wzbudza on coraz większe zainteresowanie?

Crowdfunding w Polsce obserwuję i analizuję od 8 lat. Na tej przestrzeni nastąpiło bardzo wiele zmian i zwłaszcza w ostatnich kilkunastu miesiącach widać gigantyczny wzrost zainteresowania. Ponad 1,5 miliona Polaków już wsparło co najmniej jeden projekt charytatywny, społeczny, kulturalny lub biznesowy. Jest to spory odsetek społeczeństwa. O projektach crowdfundingowych mówi się w mediach, prowadzi się dyskusje, nawet na poziomie legislacyjnym czy administracyjnym, dlatego zdecydowanie można powiedzieć, że to już nie jest nowinka czy trend, tylko element czy możliwość pozyskania dofinansowania i wypromowania własnego projektu. Myślę, że zmiany, jakie będą nadchodziły w następnym czasie, to nacisk na profesjonalizację ze strony twórców, czyli dobrze przygotowane kampanie, ładnie przygotowane multimedialnie i otoczone komunikacją, relacjami z mediami, ale to przełoży się także na dużo większe możliwości finansowe. Do niedawna mówiliśmy, że kilkadziesiąt tysięcy złotych to jest dużo pieniędzy, w tej chwili 200, 300, 400 tysięcy nikogo nie dziwi i te kwoty, te średnie cały czas rosną. Także z pełnym przekonaniem uważam, że profesjonalizacja branży, profesjonalizacja twórców, ale [również] zdecydowanie większe zaufanie i zainteresowanie po stronie wspierających.

Proszę podzielić się jedną radą dla artystów, którzy chcieliby podjąć się crowdfundingu.

Moja rada dla artystów, zwłaszcza tych, którzy już myślą o crowdfundingu to – rozbiłbym to na dwa człony. Po pierwsze wyciągnijcie swoje projekty, szkice, pomysły z szuflad i zacznijcie się przygotowywać do ich realizacji, ale po drugie postawcie się w oczach odbiorcy, zwłaszcza takiego, który ma zapłacić za dane dzieło i zadajcie sobie pytanie: czy inni też są tym zainteresowani i mogą na tym skorzystać. To jest efekt moich doświadczeń, że niektórzy swoje dzieła uznają za tak wybitne, że zanim ktokolwiek się o nich dowie, nie są realizowane z powodu braku funduszy. Ja uważam, że warto pokazywać to, nawet nie będąc dużym jeszcze artystą, nie mając uznanej marki, bo przykładów na to, że ktoś stosując tę metodę finansowania zadebiutował na rynku takich jak Julia Marcell chociażby i zrobił potem bardzo ciekawą karierę jest mnóstwo, dlatego nie bójcie się i w dobry sposób się przygotujcie, ale próbujcie swoich sił.

Rozmawiała Natalia Krawczyk

Karol Król – niezależny ekspert w obszarze innowacji na rynku kapitałowym. Współzałożyciel Centrum Gospodarki Społecznościowej (cgs.org.pl), Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Crowdfundingu oraz właściciel portali crowdfunding.pl i crowdinvesting.pl. Jest autorem książki “Crowdfunding. Od pomysłu do biznesu, dzięki społeczności”, licznych publikacji branżowych i organizatorem cyklu konferencji “Innowacje w finansowaniu MMŚP”. Konsultant wielu firm i instytucji sektora publicznego, doradzał ponad 100 autorom kampanii finansowania społecznościowego.

Dodaj komentarz   

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies
Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt według ustawień przeglądarki.
X