Relacja z dyskusji o miastach kreatywnych

Nie zawsze wszystkie teorie się sprawdzają w rzeczywistości, ale warto o nich dyskutować, by stworzyć nowe rozwiązania. 27 października w Sztuce Wyboru odbyło się spotkanie, podczas którego rozmawialiśmy o miastach kreatywnych. Jaki był tego efekt?

Eksperci, którzy znają się na działaniach kreatywnych w różnych miastach, dzielili się swoim wieloletnim doświadczeniem. Dyskusję prowadził Marcin Poprawski z Regionalnego Obserwatorium Kultury UAM. Spotkanie przyciągnęło wiele osób.

Na początku rozmowa krążyła wokół działań władz na rzecz pobudzania kreatywności. Wniosek był niestety raczej smutny. Za główny problem wskazywano zbyt wolną odpowiedź samorządu na sygnały płynące z rynku. “Projektowanie pewnych rozwiązań, obieg dokumentów, spotkania… mijają dwa lata i problem się dezaktualizuje”, mówiła Magdalena Smolak z Gdańskiego Inkubatora Przedsiębiorczości STARTER.

Dwaj różni przedstawiciele z Łodzi wskazywali, że w mieście nie rozumie się sektora kreatywnego i nie planuje strategii jego rozwoju. Zamiast tego, podkreślał Maciej Trzebeński, dyrektor Fabryki Sztuki, istnieje jedynie rozwój marketingowy, który nie odpowiada na realne potrzeby przedsiębiorców i artystów.

Walter Asmus, prywatny inwestor z Wiednia, który powołał do życia Ankerbrotfabrik, mówił z kolei, że miasto wspierało realizację projektu. Powstał on też dzięki współpracy przedsiębiorców i artystów, którzy byli mocno zaangażowani w kreowanie nowego miejsca. Inwestor zakończył rozmowę mówiąc, że ze strony Wiednia płynęło uznanie za stworzenie Ankerbrotfabrik.

Stanisław Szultka, autor badań dotyczących powiązań między sektorem kultury a przemysłami kreatywnymi w Polsce, mówił, że “nie mamy mniej kreatywnych ludzi, ale mniej lub bardziej kreatywne miejsca pracy. Nasza struktura gospodarcza determinuje, jak wysoko możemy podskoczyć”.

Wątek kontynuował Trzebeński twierdząc, że “władza widzi tylko to, co krótkotrwałe. Brakuje wytrwania przy jednym pomyśle”. Oraz “samorząd nie musi tworzyć biznesu, ale stworzyć warunki”. Podkreślał również konieczność zdefiniowana przez władzę sektora kreatywnego, aby ta wiedziała, co konkretnie chce wspierać. Apelował też o konsekwencję w działaniu rządów.

Agata Wittchen-Barełkowska, prezeska NU Foundation z Poznania, mówiła z kolei, że w jej mieście pieniądze są głównie wydawane na dużych graczy. Nie wspiera się mniejszych inicjatyw, które z sukcesem budowały markę miasta, pomimo mniejszej medialnej rozpoznawalności. Chodziło m.in. o No Women No Art czy Nowy Wiek Awangardy.

Puentą spotkania była edukacja. Maciej Mazerant, redaktor naczelny Magazynu Purpose, mówił o współpracy. Podkreślał, że cały proces edukacji w Polsce jest nastawiony na indywidualność. Tak kształtowani młodzi artyści nie współpracują ze sobą w przyszłości.

Myśl kontynuował Trzebeński: “Kreatywność, twórczość, rodzi się w człowieku i jest tego nośnikiem. Pamiętajmy o tym. Najważniejsi są ludzie. Musimy o nich dbać i o tych najmniejszych – pokazywać im postawy, uczyć samodzielnego myślenia”.

Spotkanie pokazało, że nadal jest dużo do zrobienia, ale jest wiele osób, którym zależy na poprawie sytuacji. Potwierdziło się również to, jak bardzo potrzebne są programy jak Kultura Spotyka Biznes. Z dyskusji jasno wynikało, że nieporozumienie na linii władza-artyści (ludzie kreatywni) skutecznie powstrzymuje rozwój miast. Pomimo chwilami pesymistycznej rozmowy, jej zakończone napawało nadzieją.

Natalia Krawczyk, zdjęcia Ewelina Kamińska

Dodaj komentarz   

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies
Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt według ustawień przeglądarki.
X