Stereotypy o współpracy biznesu i kultury

Artyści chodzą z głową w chmurach, a biznesmeni są zbyt zajęci interesami, żeby marnować czas i pieniądze na kulturę. Na temat sfery artystycznej i biznesu istnieje wiele stereotypów, które hamują rozwój obu obszarów.

Błędne przekonania na temat danej grupy czy zjawiska tworzą się bardzo łatwo. Często są one bardzo silnie podtrzymywane – np. w filmach czy codziennych rozmowach. Mogą dotyczyć wszystkiego – narodów, grup zawodowych czy przedmiotów. Człowiek ma tendencję do kreowania przesądów czy opowieści. Rzadko jednak narracja jest zgodna z prawdą.

Przedstawione tutaj stereotypy zostały zauważone w badaniach “Kreatywny łańcuch. Powiązania sektora kultury i kreatywnego”, “Poszerzenie pola kultury. Diagnoza potencjału sektora kultury w Gdańsku” oraz “Trajektorie sukcesu artystycznego. Strategie adaptacji artystów w polu kultury”, a chęć ich przełamania była inspiracją do stworzenia projektu Kultura spotyka biznes.

“Prawdziwy artysta!”

Wielu z nas bardzo lubi dzielić innych na humanistów i ścisłowców. Ci pierwsi są “artystycznymi duszami”, drudzy są od “skomplikowanych rzeczy, których humaniści nie zrozumieją”. Jak więc artysta ma zabrać się do biznesu, w którym są cyferki? W którym trzeba nierzadko odłożyć swoje narzędzia i wypełnić druki, stworzyć biznesplan, zorganizować coś? Artyści stereotypowo są postrzegani jako chaotyczni, lekkomyślni, nie znający się na “bardziej skomplikowanych” sferach. To może odpychać do podjęcia z nimi współpracy.

Zresztą nie tylko biznesmeni, ale i sami artyści są często przekonani o wykluczającej się odmienności kultury i biznesu. Przykładowo, nie chcą zamienić swojej pasji w zawód, bo boją się trudności, jakie niesie ze sobą promocja własnej sztuki – trzeba poświęcić wiele energii i czasu, często trzeba włożyć własne środki – tych nikt nie chce dać lub artyści nawet nie wiedzą, skąd je uzyskać.

Ile kosztuje szczęście?

Pewnie nie raz artyści usłyszeli, że ze swojej “dziwacznej” sztuki na pewno nie wyżyją. Wszak tacy jak oni nie znajdą własnych odbiorców i przyjdzie im żyć o chlebie i wodzie. Nawet, jeśli ich sztuka nie jest “ekstremalna”, wskazuje się na dużą konkurencyjność i brak konkretnego, etatowego zawodu.

W takim położeniu nie łatwo znaleźć swoich popleczników. Tym bardziej takich, którzy chcieliby w tę sztukę zainwestować. Inwestycja ma przecież nieść ze sobą wymierną korzyść. Jak można zmierzyć satysfakcję z doświadczania dzieła? W dzisiejszych czasach wszystko ma być praktyczne. Po co tracić czas na oglądanie niezrozumiałych malowideł? Źródeł takiego myślenia można upatrywać w nieprecyzyjnym programie edukacji, jednak jest to temat na osobną debatę. Tymczasem stereotyp na temat bezcelowości sztuki (która nierzadko jest “dziwna” i “brzydka”) jest nadal aktualny.

Świadomi stereotypów artyści, często nie podejmują nawet działań o uzyskanie środków od przedstawicieli biznesowych. Z góry zakładają, że pieniędzy na pewno nie otrzymają. Nie jest to jednak bezpodstawne, bo stereotyp o bezcelowości sztuki odbija się również na myśleniu biznesmenów.

Tak jak pisałam, jeśli ktoś inwestuje pieniądze, oczekuje korzyści. Często sfery biznesowe, jeśli już wspierają dany projekt, to dlatego, że chcą wypromować własną markę. Nie wierzą, że kultura może im pomóc, np. w podnoszeniu własnych kompetencji. To skutkuje podejmowaniu raczej jednorazowego sponsoringu, niż długofalowego mecenatu. W dodatku, aby zminimalizować ryzyko, inwestuje się głównie w imprezy masowe lub “elitarne”.

Podsumowanie

Stereotypy zazwyczaj są bardzo niszczące. Budują napięcia i niepotrzebne konflikty. Najgorzej, jeśli błędne przekonania podtrzymują sami zainteresowani, blokując tym sobie drogę. W życiu musimy łączyć wiele umiejętności jednocześnie, dlatego twierdzenie, że kultura i biznes się wykluczają jest ogromną pomyłką. Stereotypy na temat obu tych sfer można podsumować tak:

  • niepraktyczność działań artystów
  • brak zaufania do eksperymentalnej działalności kulturalnej
  • lekkomyślność artystów, ich nieznajomość biznesu
  • niechęć do komercjalizacji działań artystycznych
  • założenie, że na pewno nie dostanie się dofinansowania
  • wiara w wykluczającą się odmienność instytucji kultury i biznesu
  • nastawienie biznesu na promocję przez przekonanie, że kultura nie jest w stanie nic mu zaoferować (jak choćby podnoszenie kompetencji)

Przekraczanie barier może otworzyć drogę do kwitnącej współpracy. Zamiast wierzyć stereotypom, można samemu przekonać się, jak wygląda rzeczywistość i tym samym stworzyć sobie nowe możliwości działania.

Natalia Krawczyk

GALERIA - opis galerii

Dodaj komentarz   

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies
Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt według ustawień przeglądarki.
X